Dwa rowery i nas dwoje czyli małżeński blog foto-rowerowy
Start O nas Linki Miejsca Szukaj Komentarze LO od 6. czerwca 2006 = 74780 RSS Dwa rowery i nas dwoje
Nowsze

Rok 2010
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2007

Rok 2006

18 listopada
17 listopada
30 października
26 października
20 października
6 października
27 września
25 września
22 września
15 września
14 września
10 września
9 września
2 września
25 sierpnia
24 sierpnia
19 sierpnia
3 sierpnia
29 lipca
28 lipca
23 lipca
18 lipca
7 lipca
2 lipca
27 czerwca
22 czerwca
20 czerwca
19 czerwca
18 czerwca
17 czerwca
16 czerwca
15 czerwca
14 czerwca
13 czerwca
11 czerwca
6 czerwca
25 maja
20 maja
16 maja
15 maja
7 maja
5 maja
3 maja
1 maja
29 kwietnia
24 kwietnia
21 kwietnia
19 kwietnia
8 kwietnia
7 kwietnia
2 kwietnia
27 marca

Starsze

Rok 2005

poniedziałek 25 września 2006

Puławy, Pożóg Stary, Kolonia Pożóg, Zakierzki, Klementowice, Buchałowice, Kolonia Bronice, Olszowiec, Kaleń, Łany, Markuszów, Bobowiska, Kłoda, Chrząchówek, Opoka, Końskowola, Rudy, Puławy

Dystans: 62,2 km
Start: 10:07
Meta: 17:28
Czas trwania wycieczki: 7 godz. 21 min.
Czas jazdy: 4 godz. 23 min.

Na końcu Kolejowej skręcamy w lewo i jedziemy ścieżką wzdłuż torów w stronę Nałęczowa. Przecinamy szosę Końskowola-Skowieszyn, mijamy stację PKP Pożóg aż w końcu ścieżka skręca w prawo i doprowadza nas do zabudowań. Skręcamy w lewo, przejeżdżamy przez szeroką bramę i drogą przez pola dojeżdżamy do szosy Końskowola-Celejów. Jedziemy przez Pożóg Stary. W Kolonii Pożóg spotykamy Beatę, moją cioteczną siostrę, zajętą zbieraniem jabłek opadłych ze starej koszteli rosnącej tuż przy drodze. Kosztele są twarde i słodkie czyli smaczne. Beata wybiera najładniejsze i wkłada mi je do czapki a ja przesypuję dar do sakwy. Traktorem nadjeżdża mąż Beaty. Witamy się i zaraz potem żegnamy, bo trzeba jechać dalej. Przez Zakierzki dojeżdżamy do Klementowic. Zatrzymujemy się na podwórku u Wojtka i od razu zaczynamy mu obżerać słodkie, ciemne winogrona rosnące przed domem. Biedny Wojtek próbuje jakoś odciągnąć naszą uwagę od tych smakołyków. Pokazuje nam jabłonkę ze złotymi renetami, włącza (chociaż zbliża się właśnie południe) czarodziejskie oświetlenie wodnego oczka oraz uruchamia fontannę i mały, zrobiony z plastikowej butelki wodospad. Zdesperowany, zaczyna opowiadać jakieś historie o psie Łatku, który przychodzi polować na rzekomo pływające w tym małym akwenie półkilogramowe karasie srebrzyste. Moja łatwowierna żona daje się na to złapać i zasłuchana zasiada przy ogrodowym stoliku, wykonanym własnoręcznie przez sprytnego gawędziarza. Ale ja znam go dłużej i doskonale wiem o co naprawdę mu chodzi. Dla niepoznaki zawieszam sobie na szyi aparat fotograficzny i niby to robiąc zdjęcia kolorowych kwiatów rosnących na grządce w pobliżu winorośli, pochłaniam kolejne, ociekające słodkim sokiem grona. Po pewnym czasie, kiedy mój zwykle płaski brzuch robi się dziwnie zookrąglony zaczynamy powoli żegnać sie z gospodarzem, który uszczęśliwiony z tego powodu, nieopatrznie zaprasza nas na maliny. Nie omieszkamy skorzystać. Na razie pa, pa Wojtek! Pozdrowienia dla Danuśki i dzieciaków. Z Klementowic, szosą biegnącą przez malownicze wzgórza i doliny jedziemy do Markuszowa. Mijamy Buchłowice i Olszowiec. W Łanach zatrzymujemy się na chwilę przy drewnianym, mocno zniszczonym kościele Starokatolickiej Parafii Mariawitów pod wezwaniem Przenajświętszego Sakramentu. W Markuszowie przejeżdżamy obok domu Pana Trenera ale nie możemy go ucieszyć naszą niespodziewaną wizytą, ponieważ właśnie przed kilkoma minutami pojechał do pracy na drugą zmianę. Zatrzymujemy się przy kamiennym pomniku Jana Pocka. Strój poety, a zwłaszcza buty z wysokimi cholewami, wzbudzają dziwną wesołość u mojej niepoważnej żony. Z Markuszowa kierujemy się na północ opuszczając to niegdysiejsze miasteczko ulicą Cmentarną. Elegancką, asfaltową szosą dojeżdżamy do Bobowisk. Po lewej stronie drogi stoi metalowy krzyż a obok niego kamienna tablica upamiętniająca jakieś tragiczne wydarzenie. Niestety napis jest prawie zupełnie nieczytelny. Próbujemy to jakoś odczytać ale udaje się nam dowiedzieć tylko tyle, że chyba kogoś w tym miejscu rozstrzelano. Kiedy i dlaczego, nie wiadomo. Jedziemy dalej. Przed murowanym budynkiem przypominającym skup mleka albo coś w tym rodzaju skręcamy w lewo. Nadal jedziemy po asfalcie. Wjeżdżamy do niewielkiego lasu. Pora na odpoczynek i mały posiłek. Dalej droga biegnie skrajem lasu. Zatrzymujemy się od czasu do czasu i rozglądamy za grzybami. Udaje się nam znaleźć tylko jednego dużego podgrzybka i kilka podsuszonych "zajączków". Nawierzchnia asfaltowa przechodzi w betonową aż w końcu jedziemy polną drogą utwardzoną gruzem. Dojeżdżamy do asfaltowej szosy i skręcamy w prawo. Mijamy kapliczkę i jesteśmy w Kłodzie. Przejeżdżamy przez mostek na Białce i zaraz za nim skręcamy w lewo, w gruntową drogę biegnącą wzdłuż brzegu rzeczki. Jedziemy zgodnie z jej biegiem. Co kilkadziesiąt metrów mijamy małe, najczęściej drewniane mostki. Po drugiej stronie, w pewnym oddaleniu od brzegu, ciągną się zabudowania Kłody. Chyba każde tamtejsze gospodarstwo ma na wyposażeniu swój własny mostek, łączący je z łąkami po których właśnie jedziemy. Dojeżdżamy do następnej asfaltowej szosy i skręcamy w prawo a na najbliższym rozjeździe w lewo. Po kilkuset metrach ponownie skręcamy w lewo, w polną piaszczystą drogę prowadzącą w kierunku zachodnim. Wjeżdżamy do lasu i znowu szukamy grzybów. Jest bardzo sucho ale udaje nam się zebrać kika kani i dwie garście zajączków. Na jaja po kurowsku będzie jak w sam raz. Wyjeżdżamy z lasu, miajmy małą kopalnię piachu i dojeżdżamy do asfaltowej szosy. Jesteśmy w pobliżu Brzozowej Gaci. Zatrzymujemy się na "naszym miejscu" przy moście na Kurówce. Zjadamy ostatnie kanapki i ruszamy w stronę Chrząchówka. Właśnie trwa tam budowa nowej drogi ale jakoś udaje się nam przejechać. Przecinamy szosę Lublin-Warszawa i zaraz za skrzyżowaniem stajemy, przy tym samym co zawsze sklepie, z zimnymi napojami w lodówce i drewnianą altaną przeznaczoną do ich konsumpcji tuż obok. Z Chrząchówka wracamy do Puław przez Końskowolę, Opokę i Rudy. Na Norwida macha do nas Emil, który siedzi przy stoliku przed "Mięsnym" w towarzystwie Andrzejka S. Nie wypada nie wychylić z nimi szklaneczki.

Pożóg Stary Na zakręcie w Pożogu Starym.

Kwiatki u Wojtka Przed domem Wojtka.

Klementowice - kościół Klementowice - kościół parafialny pw. św. Klemensa i św. Małgorzaty.

Łany - kościół Łany - kościół parafii Mariawitów pw. Przenajświętszego Sakramentu.

Markuszów - kościół Markuszów - kościół parafialny pw. św. Józefa

Markuszów - pomnik Jana Pocka "Ukochałem cię ziemio Polską nazwana
Ziemio w ognistym hełmie słońca"

Jan Pocek
1917 - 1971
poeta ludowy

Bobowiska Bobowiska - metalowy krzyż, obok niewielki obelisk z zupełnie nieczytelną płytą pamiątkową.

Kłoda - dyniowe pole Zbliżamy się do Kłody.

Kłoda - kapliczka Wjeżdżamy do Kłody.

Kłoda - mostek na Białce Kłoda - jeden z licznych tu mostków na Białce.

Kłoda - mostek na Białce Kłoda - drugi z licznych tu mostków na Białce.

Most nad Kurówką Brzozowa Gać - most na Kurówce.

45 zdjęć w rozdzielczości 800 x 600

Komentarze (są widoczne po zaakceptowaniu przez administratora)

Treść:

Autor:


Puławy
 godz. 18:00
 temp. 16.2°C
 ciśnienie 1005 hPa
 wiatr 2.52 km/h
 wilgotność 92%
 godz. 17:00
 temp. 16.9°C
 ciśnienie 1005 hPa
 wiatr 4.68 km/h
 wilgotność 89%
 godz. 16:00
 temp. 18.2°C
 ciśnienie 1005 hPa
 wiatr 0.72 km/h
 wilgotność 83%
Widok z kamery UM
Kazimierz Dolny
Widok z kamery www.KazimierzDolny.pl